czwartek, 20 października 2011

Oszołom

czwartek, 20 października 2011
Choć ta historia wydaje się niewiarygodna, wydarzyła się naprawdę. 18 lipca 2011 roku minęło 20 lat od jego nagłej śmierci. Dlaczego był "oszołomem"? Tytuł notki został zaczerpnięty z filmu przedstawiającego jego historię i nawiązuje do etykietki, jaką pewne środowiska lubią przyczepiać ludziom takim jak on - którzy nie uznają "oficjalnej" wersji wydarzeń związanych z transformacją ustrojową i są przekonani o udziale służb specjalnych w tym procesie.

Tytułowym "oszołomem" był Michał Falzmann, postać praktycznie kompletnie nieistniejąca w publicznej świadomości. Mało kto z żyjących w tamtych czasach pamięta dziś o aferze FOZZ, tymczasem jest to największa afera finansowa po 1989 roku w Polsce.

Bohater notki był człowiekiem niesamowicie zaangażowanym w swoją pracę, konsekwentnym i niezłomnym. Wierzył w pewne wartości i dąż
ył do Prawdy.

F
OZZ, czyli Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, był instytucją powołaną jeszcze przez Sejm PRL w 1989 roku i jego ustawowym zadaniem była spłata polskiego zadłużenia zagranicznego oraz gromadzenie i gospodarowanie środkami finansowymi przeznaczonymi na ten cel. W praktyce, co odkrył Falzmann, FOZZ tajnie i nielegalnie wykupywał dług poprzez podstawione spółki prywatne, co w konsekwencji umożliwiło defraudację ogromnych sum - rabunek publicznego mienia.

Falzmann trafił na nieprawidłowości przypadkowo, jeszcze jako pracownik urzędu skarbowego.
Jego działania w tej sprawie zauważyła Najwyższa Izba Kontroli, w której zaproponowano mu wkrótce pracę na stanowisku inspektora. Dochodząc kolejnych faktów, szedł jak burza. Czuł się jednak osamotniony - spotykał się z niechęcią wobec ujawniania prawdy na temat FOZZ i stawał się przez to coraz bardziej nieufny wobec współpracowników.

Próbował nagłośnić sprawę. W niszowym piśmie "Głos Wolnego Robotnika" pisał o swoich odkryciach.
Domagał się powołania nadzwyczajnej komisji śledczej w Sejmie. Doszło nawet do jego spotkań z braćmi Kaczyńskimi (wówczas ministrami stanu w Kancelarii Prezydenta RP), a także z Prezesem Rady Ministrów Janem Krzysztofem Bieleckim i Ministrem Finansów, którym wówczas był Leszek Balcerowicz. Jako inspektor NIK bił na alarm, jednak trafiał na mur niechęci wobec podjęcia sprawy.

Coraz częściej otrzymywał anonimy i telefony z pogróżkami. Był świadom grożącego mu niebezpieczeństwa, choć jak twierdzą osoby, które go znały, nie myślał o śmierci, ale bał się, że ktoś spróbuje go zdyskredytować, np. mieszając w jakąś korupcyjną sprawę. Pisał w swoim notatniku: dalsza praca to ogromne i śmiertelne niebezpieczeństwo. Szans na sukces nie widzę żadnych.

16 lipca 1991 roku napisał do dyrektora Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie:
Działając na podstawie upoważnienia nr 01321 z dn. 27 maja 1991 Najwyższej Izby Kontroli do przeprowadzenia kontroli w Narodowym Banku Polskim, proszę o udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, Warszawa, ul. Miła 2.

Tego dnia został przez przełożonych odsunięty od sprawy pod pretekstem udostępnienia ustaleń NIK osobom nieuprawnionym. Dwa dni później zmarł na zawał serca. Był w sile wieku, miał 38 lat. Jak twierdzi jego żona, nigdy wcześniej nie uskarżał się na problemy z sercem. Osierocił piątkę dzieci. Nie jest to jedyna zagadkowa śmierć w sprawie FOZZ.

4 miesiące później, w przeddzień zapowiedzianego w Sejmie ujawnienia wyników pracy dot. tej afery, w wypadku samochodowym ginie Walerian Pańko, Prezes NIK. Doszło do zderzenia z jadącym z naprzeciwka samochodem, w wyniku którego zginęły także dwie inne osoby. Wśród zeznań świadków pojawia się informacja o wybuchu, mającym nastąpić tuż przed kolizją. Przy życiu pozostaje żona Prezesa NIK oraz służbowy kierowca jego samochodu - ale i on wkrótce potem umiera na zawał. Po pewnym czasie tragicznie, podczas łowienia ryb, umierają także dwaj policjanci drogówki, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku. Niewyjaśniona pozostaje również śmierć autora powypadkowej ekspertyzy, która zresztą zniknęła.

Prokuratura stwierdziła, że był to zwykły wypadek. Nie miały dla niej znaczenia takie fakty, jak to, że Pańko w ostatnich miesiącach życia otrzymywał anonimy z groźbami, a w jego mieszkaniu doszło do włamania.

Kilkukrotnie pobity i okaleczony został Marcin Dybowski, który wydał książkę na temat afery FOZZ. W 2006 roku na skutek pobicia przez nieznanych sprawców zmarł Anatol Lawina, który był bezpośrednim przełożonym Falzmanna w NIK. Było to w okresie, w którym w sprawie FOZZ nie było jeszcze ostatecznych wyroków sądowych, a Lawina uczestniczył w procesach w charakterze świadka.

Możliwe, że gdyby nie postawa Michała Falzmanna, nigdy nie poznalibyśmy prawdy na temat tej afery. Osoby zamieszane w FOZZ ostatecznie, po przeciągającym się postępowaniu, spotkały w końcu wyroki sądowe (więcej na ten temat tutaj). Trudno sobie jednak wyobrazić, by sam Falzmann był zadowolony z tego, jak zakończono tę sprawę.

W FOZZ zamieszane były służby specjalne z czasów PRL. Grzegorz Żemek, skazany w sprawie były dyrektor generalny FOZZ, był związany z wywiadem wojskowym i w 2005 roku przyznał przed sądem, że na stanowisko "desygnowały" go tajne służby Ludowego Wojska Polskiego. Więcej na ten temat pisze Sławomir Cenckiewicz w swojej najnowszej książce ("Długie ramię Moskwy").

A Michał Falzmann? Zapłacił życiem za dążenie do prawdy. Jesteśmy mu winni pamięć. Afery takie jak FOZZ dotykają nas wszystkich, bo też naszymi - podatników - pieniędzmi operował Fundusz.

Co ciekawe, choć wcześniej był niewierzący - na 4 lata przed śmiercią przyjął chrzest w Kościele katolickim i stał się człowiekiem głębokiej wiary, który mimo natłoku obowiązków codziennie znajdował czas, by pójść na Mszę Świętą. Stąd też brał siłę do dalszej pracy.

W 2009 roku
- za wybitne osiągnięcia w podejmowaniu działań z zakresu kontroli państwowej i umacnianie praworządności - Michał Falzmann został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Cześć Jego pamięci.

BK

14 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wybitny artykuł !!!!

Anonimowy pisze...

Coś mu ten kościół nie pomógł...

Anonimowy pisze...

Państwo, w którym strach żyć to Chile? Iran? Palestyna?.....Czy co?

Anonimowy pisze...

Palestyna to nie panstwo.

Anonimowy pisze...

Niby JAK kościół miał mu pomóc??? Pomyśl zanim coś napiszesz!

Anonimowy pisze...

Ale bagno,ja pierdole !

Anonimowy pisze...

"nawiązuje do etykietki, jaką pewne środowiska lubią przyczepiać ludziom takim jak on - którzy nie uznają 'oficjalnej' wersji wydarzeń"

Autorze bloga, nie wycieraj swojej katoprawackiej mordy Falzmannem. To nie jego wina, że jesteś zakompleksionym oszołomem.

Anonimowy pisze...

Hej, anonimowy. Ty nie jesteś anonimowy. Ty jesteś widz TVN, założonego właśnie za ukradzione z FOZ-u pieniądze.

Anonimowy pisze...

Teraz za czasow ryzego chooja dalej dziala seryjny samobojca.

Anonimowy pisze...

Tajemnice zostały zabrane do grobów.....

Anonimowy pisze...

Przeczytałam ze wzruszeniem....Michał był moim sąsiadem, odważnym prawym człowiekiem. Wierzył że dojdzie do prawdy i zatrzyma ten "Proceder" rozkradania Państwa. Miał ścisły analityczny umysł.
Zapłacił najwyższą cenę za prawdę i obronę Państwa.
Kiedy skończy się zamiatanie pod dywan w naszej Ojczyźnie???

Anonimowy pisze...

Najwyższe wyrazy uznania i szacunku dla małżonki Pana Michała. Musiała zmierzyć się z samotnym wychowaniem 5 dzieci. Podziwiam Panią Izę.

Anonimowy pisze...

to jest polsko komunistyczne kurestwo, czerwone oszolomy na koniec komuny oblowic sie chcialy ale zeby tak po kolei ludzi zabijac i nikt tego dalej nie pociagnal nie sprawdzil to jest pierdolony kraj ciagle zadluzony ja stad niedlugo wypierdalam w pizdu.
a poza nawiasem wspolczuje rodzinom ktore zostaly same bo ich wspolmalzonkowie chcieli prawosci.
SZACUN NA KOLANAch!!!!

Anonimowy pisze...

WSI POPRZEZ FOZZ WYPROWADZIŁO OKOŁO 8 MILIARDÓW DOLARÓW KTÓRE REINWESTOWAŁO W BANKI ORAZ FIRMY ZARZĄDZANE PRZEZ DAWNYCH KACYKÓW SB I WSI !!!

Prześlij komentarz

 
◄Design by Pocket Distributed by Deluxe Templates