
Tytułowym "oszołomem" był Michał Falzmann, postać praktycznie kompletnie nieistniejąca w publicznej świadomości. Mało kto z żyjących w tamtych czasach pamięta dziś o aferze FOZZ, tymczasem jest to największa afera finansowa po 1989 roku w Polsce.
Bohater notki był człowiekiem niesamowicie zaangażowanym w swoją pracę, konsekwentnym i niezłomnym. Wierzył w pewne wartości i dążył do Prawdy.
FOZZ, czyli Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, był instytucją powołaną jeszcze przez Sejm PRL w 1989 roku i jego ustawowym zadaniem była spłata polskiego zadłużenia zagranicznego oraz gromadzenie i gospodarowanie środkami finansowymi przeznaczonymi na ten cel. W praktyce, co odkrył Falzmann, FOZZ tajnie i nielegalnie wykupywał dług poprzez podstawione spółki prywatne, co w konsekwencji umożliwiło defraudację ogromnych sum - rabunek publicznego mienia.
Falzmann trafił na nieprawidłowości przypadkowo, jeszcze jako pracownik urzędu skarbowego. Jego działania w tej sprawie zauważyła Najwyższa Izba Kontroli, w której zaproponowano mu wkrótce pracę na stanowisku inspektora. Dochodząc kolejnych faktów, szedł jak burza. Czuł się jednak osamotniony - spotykał się z niechęcią wobec ujawniania prawdy na temat FOZZ i stawał się przez to coraz bardziej nieufny wobec współpracowników.
Próbował nagłośnić sprawę. W niszowym piśmie "Głos Wolnego Robotnika" pisał o swoich odkryciach. Domagał się powołania nadzwyczajnej komisji śledczej w Sejmie. Doszło nawet do jego spotkań z braćmi Kaczyńskimi (wówczas ministrami stanu w Kancelarii Prezydenta RP), a także z Prezesem Rady Ministrów Janem Krzysztofem Bieleckim i Ministrem Finansów, którym wówczas był Leszek Balcerowicz. Jako inspektor NIK bił na alarm, jednak trafiał na mur niechęci wobec podjęcia sprawy.
Coraz częściej otrzymywał anonimy i telefony z pogróżkami.

16 lipca 1991 roku napisał do dyrektora Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie: Działając na podstawie upoważnienia nr 01321 z dn. 27 maja 1991 Najwyższej Izby Kontroli do przeprowadzenia kontroli w Narodowym Banku Polskim, proszę o udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, Warszawa, ul. Miła 2.
Tego dnia został przez przełożonych odsunięty od sprawy pod pretekstem udostępnienia ustaleń NIK osobom nieuprawnionym. Dwa dni później zmarł na zawał serca. Był w sile wieku, miał 38 lat. Jak twierdzi jego żona, nigdy wcześniej nie uskarżał się na problemy z sercem. Osierocił piątkę dzieci. Nie jest to jedyna zagadkowa śmierć w sprawie FOZZ.
4 miesiące później, w przeddzień zapowiedzianego w Sejmie ujawnienia wyników pracy dot. tej afery, w wypadku samochodowym ginie Walerian Pańko, Prezes NIK. Doszło do zderzenia z jadącym z naprzeciwka samochodem, w wyniku którego zginęły także dwie inne osoby. Wśród zeznań świadków pojawia się informacja o wybuchu, mającym nastąpić tuż przed kolizją.

Prokuratura stwierdziła, że był to zwykły wypadek. Nie miały dla niej znaczenia takie fakty, jak to, że Pańko w ostatnich miesiącach życia otrzymywał anonimy z groźbami, a w jego mieszkaniu doszło do włamania.
Kilkukrotnie pobity i okaleczony został Marcin Dybowski, który wydał książkę na temat afery FOZZ. W 2006 roku na skutek pobicia przez nieznanych sprawców zmarł Anatol Lawina, który był bezpośrednim przełożonym Falzmanna w NIK. Było to w okresie, w którym w sprawie FOZZ nie było jeszcze ostatecznych wyroków sądowych, a Lawina uczestniczył w procesach w charakterze świadka.

W FOZZ zamieszane były służby specjalne z czasów PRL. Grzegorz Żemek, skazany w sprawie były dyrektor generalny FOZZ, był związany z wywiadem wojskowym i w 2005 roku przyznał przed sądem, że na stanowisko "desygnowały" go tajne służby Ludowego Wojska Polskiego. Więcej na ten temat pisze Sławomir Cenckiewicz w swojej najnowszej książce ("Długie ramię Moskwy").

Co ciekawe, choć wcześniej był niewierzący - na 4 lata przed śmiercią przyjął chrzest w Kościele katolickim i stał się człowiekiem głębokiej wiary, który mimo natłoku obowiązków codziennie znajdował czas, by pójść na Mszę Świętą. Stąd też brał siłę do dalszej pracy.
W 2009 roku - za wybitne osiągnięcia w podejmowaniu działań z zakresu kontroli państwowej i umacnianie praworządności - Michał Falzmann został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Cześć Jego pamięci.
BK
17 komentarze:
Wybitny artykuł !!!!
Coś mu ten kościół nie pomógł...
Państwo, w którym strach żyć to Chile? Iran? Palestyna?.....Czy co?
Palestyna to nie panstwo.
Niby JAK kościół miał mu pomóc??? Pomyśl zanim coś napiszesz!
Ale bagno,ja pierdole !
"nawiązuje do etykietki, jaką pewne środowiska lubią przyczepiać ludziom takim jak on - którzy nie uznają 'oficjalnej' wersji wydarzeń"
Autorze bloga, nie wycieraj swojej katoprawackiej mordy Falzmannem. To nie jego wina, że jesteś zakompleksionym oszołomem.
Hej, anonimowy. Ty nie jesteś anonimowy. Ty jesteś widz TVN, założonego właśnie za ukradzione z FOZ-u pieniądze.
Teraz za czasow ryzego chooja dalej dziala seryjny samobojca.
Tajemnice zostały zabrane do grobów.....
Przeczytałam ze wzruszeniem....Michał był moim sąsiadem, odważnym prawym człowiekiem. Wierzył że dojdzie do prawdy i zatrzyma ten "Proceder" rozkradania Państwa. Miał ścisły analityczny umysł.
Zapłacił najwyższą cenę za prawdę i obronę Państwa.
Kiedy skończy się zamiatanie pod dywan w naszej Ojczyźnie???
Najwyższe wyrazy uznania i szacunku dla małżonki Pana Michała. Musiała zmierzyć się z samotnym wychowaniem 5 dzieci. Podziwiam Panią Izę.
to jest polsko komunistyczne kurestwo, czerwone oszolomy na koniec komuny oblowic sie chcialy ale zeby tak po kolei ludzi zabijac i nikt tego dalej nie pociagnal nie sprawdzil to jest pierdolony kraj ciagle zadluzony ja stad niedlugo wypierdalam w pizdu.
a poza nawiasem wspolczuje rodzinom ktore zostaly same bo ich wspolmalzonkowie chcieli prawosci.
SZACUN NA KOLANAch!!!!
WSI POPRZEZ FOZZ WYPROWADZIŁO OKOŁO 8 MILIARDÓW DOLARÓW KTÓRE REINWESTOWAŁO W BANKI ORAZ FIRMY ZARZĄDZANE PRZEZ DAWNYCH KACYKÓW SB I WSI !!!
Czego się dziwicie. Komuna przy okrągłym stole dostała Polskę na własność, wiec nic dziwnego, że się broniła jak ktoś usiłował w tym zamieszać. Ich kasą zarządzali "biznesmeni" z pierwszych stron gazet, którzy nagle pojawili się w przestrzeni publicznej jak by przylecieli którejś nocy z Marsa.
Taka jest prawda ktora niestety zbyt wolno wyplywa na powierzchnie gnojowiska...ile ofiar, cierpien i straconych pokolen ... Czesc jego pamieci ! "Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?" (C.K.Norwid)
Może tobie pomoże...
Prześlij komentarz