poniedziałek, 18 lutego 2013

Chłopiec z książką w dłoni

poniedziałek, 18 lutego 2013
Zanim stanął przed plutonem egzekucyjnym, mimo młodego wieku, zdążył już zostawić po sobie ślad w niemal wszystkich dziedzinach literatury: jako poeta, dramaturg, krytyk, prozaik, redaktor oraz organizator i działacz kulturalny. Każda śmierć młodego, tak dobrze zapowiadającego się talentu rodzi pytania: kim byłby, gdyby...? Co straciła kultura? Jednak w odpowiedzi na te pytania możemy już tylko bezradnie milczeć. Jak więc żył Andrzej Trzebiński? 

Urodził się 27 stycznia 1922 roku w Radgoszczy. W 1932 roku wraz z rodziną przeniósł się do Warszawy. Tu początkujący literat ukończył gimnazjum i liceum im. Tadeusza Czackiego. Jeszcze przed wojną zadebiutował w szkolnej gazecie "Promień Szkolny", gdzie próbował swych sił w poezji, prozie i krytyce. Latem 1940 roku zdał konspiracyjną maturę i wstąpił na tajny Uniwersytet Warszawski, gdzie studiował filologię polską. Zajęcia tajnych kompletów odbywały się między innymi w jego rodzinnym mieszkaniu przy ulicy Klonowej 20. 

Z czasem jednak jego zainteresowania zmieniały się; zaczął zaniedbywać naukę, aż w końcu ją rzucił. Do dziś także nie jest wiadomo, czy Trzebiński podjał regularne studia na filozoficznych lub socjologicznych kompletach, jak wiadomo z niektórych relacji, czy też swoje pasje rozwijał prywatnie. Jego zainteresowania zaczęły się przesuwać z literatury w stronę polityki. Widoczne to było przede wszystkim w jego Pamiętniku, gdzie notował swoje pisarskie plany. Tak więc obok rozprawki o "roli homonimu w poezji Przybosia" znaleźć można było rozważania nad lekturą Państwa faszystowskiego Marcela Prelota. 

Z ambicjami i intelektualnymi rozważaniami kontrastował ponoć wygląd zewnętrzny Trzebińskiego. Jan Dobraczyński wspomina, że poeta był "pucułowatym, o czerwonych policzkach, chłopcem", a "jego wygląd nie zdradzał bystrej, drapieżnej inteligencji i wielkiego, wszechstronnego talentu". Trzebiński był również określany jako "wysokie drabisko o dziecinnej, okrągłej, zadumanej buzi". Charakterystyczny jest także sposób, w jaki Trzebińskiego zapamiętał Tadeusz Borowski: "...chodził wiecznie głodny i niewyspany. Nie miał porządnych butów. Nosił drewniaki. Ubranie miał jeszcze to z licealnej, ciasne, krótkie i wysłużone. Słynne były jego nogawki, sięgające do pół łydki. Rzucał się wszędzie w oczy. Kto go raz widział, pamiętał na zawsze". Borowski wspomina również zabawne szczegóły swojego konfliktu z kolegą: "Uchodził za bardzo przystojnego. Nieraz kłóciłem się z dziewczętami z konspiracji o Andrzeja dowodząc, że jego czar jest czarem szarlatana. Śmiały się mówiąc, że on to samo twierdzi o mnie". 

Pod koniec 1941 roku kolega Trzebińskiego z polonistycznego kompletu, Wacław Bojarski, zaprosił go do współtworzenia "Sztuki i Narodu". Był to pierwszy literacki periodyk ówczesnego pokolenia, w którym oboje publikowali swoje literackie próby i głośne, prowokacyjne manifesty. Pierwszy numer ukazał się 2 kwietnia 1942 roku, był także opatrzony mottem - parafrazą słów Norwida: "Artysta jest organizatorem wyobraźni narodowej". W "SiN-ie" Trzebiński, jako eseista, używał pseudonimu Stanisław Łomień, wiersze natomiast podpisywał nazwiskiem Pawła Późnego. 

W tym samym czasie zaangażował się w działalność konspiracyjną - latem 1942 roku objął kierownictwo Biura Kolportażu wydawnictw prasowych Konfederacji Narodu. Rok później, po śmierci Bojarskiego, Trzebiński objął samodzielną redakcję "Sztuki i Narodu", której przewodził przez ostatnie pięć miesięcy swojego życia. Sam jednak za swoje najważniejsze dzieło uważał Ruch Kulturowy - strukturę ponadpartyjną, która skupiała młodych pisarzy i artystów pochodzących z różnych środowisk i o różnych światopoglądach. Przez ostatnie półtora roku życia ze względów konspiracyjnych zmieniał miejsce zamieszkania ponad trzydzieści razy. 

Zostawił po sobie wiersze, dramat Aby podnieść różę..., niedokończoną powieść Kwiaty z drzew zakazanych i fragmenty pamiętnika, który stał się ważnym źródłem o ówczesnym okupacyjnym życiu literackim. 

Trzebiński (jako redaktor "SiN-u") był poszukiwany przez Niemców niemal rok. Na rozwieszonych plakatach widniał jako osoba skazana, jednak "przewidziana do ułaskawienia". Posługiwał się wówczas fałszywymi dokumentami wystawionymi na fikcyjne nazwisko Andrzeja Jarocińskiego. Skazano go na śmierć jednak nie za konspiracyjną działalność, ale za nielegalne korzystanie z fabrycznej stołówki. Wraz z kilkudziesięcioma innymi osobami, ubrany w papierowy worek i (według legendarnej wersji zdarzeń) z ustami zalanymi gipsem, został rozstrzelany w publicznej egzekucji na Nowym Świecie. Był 12 listopada 1943 roku, a Trzebiński miał wówczas tylko 21 lat. 

JP 

Źródło: A. Kopiński, Ludzie z charakterami. O okupacyjnym sporze Czesława Miłosza i Andrzeja Trzebińskiego, Warszawa 2004.

1 komentarze:

Mieszko I pisze...

Świetny wpis. Może i jestem lekkim ignorantem, bo nie znałem tego Pana wcześniej, ale no człowiek uczy się całe życie. Dzięki!

Prześlij komentarz

 
◄Design by Pocket Distributed by Deluxe Templates