sobota, 4 lutego 2012

Stańczyk

sobota, 4 lutego 2012
Chyba wszyscy znamy czerwonego błazna z obrazu Matejki. Co jednak wiemy na jego temat? Niewiele, ale wystarczająco dużo, by uznać, że jego postać może nas dzisiaj czegoś uczyć.

Stańczyk, zwany też Stasiem Gąską czy Stanisławem Wyssogotą, żył na przełomie XV i XVI w., całe życie będąc związanym z Krakowem i jego okolicami. Był błaznem na dworach Aleksandra Jagiellończyka, Zygmunta I Starego i Zygmunta Augusta, najczęściej jednak łączy się go z tym drugim królem.

Nie była to wcale postać z niższych sfer, jak może się niektórym wydawać. Stańczyk pochodził z rodziny szlacheckiej. Był człowiekiem oczytanym i inteligentnym, bystrym i błyskotliwym, dlatego jako doradca miał duży wpływ na decyzje króla. Przy tym cechowało go oczywiście poczucie humoru i cięty język.

Potrafił celnie krytykować to, co mu się nie podobało, wyśmiewał ludzką głupotę, dworskie intrygi i kosmopolityzm. Uważa się, że był przeciwnikiem królowej Bony - żony Zygmunta Starego, więc starał się równoważyć jej wpływ na króla.

Jego postać często pojawiała się w polskiej literaturze czy sztuce, powstało także wiele anegdot z jego życia. Oto jedna z nich:
Król był wielkim miłośnikiem książek, które wielkim kosztem sprowadzał z zagranicy. Pewnego razu polecił zakupić znaczną liczbę ksiąg Franciszkowi Lismaninowi, spowiednikowi Bony, i wysłał go za granicę z pieniędzmi. Wiedział o tym Stańczyk.
- Powiedz mi też, Stańczyku - zapytał go król - wieleś ty już głupców równych sobie znalazł?
- Co dzień ich spisuje i już Zygmunta Augusta zapisałem.
- A to za co?
- Za to, że Lismaninowi dał tyle pieniędzy i wyprawił go z nimi za granicę.
- A poczekajże, jeszcze Lismanin wróci.
- Jak powróci, to ciebie zmażę, a jego zapiszę.
Stańczyk zgadł, gdyż Lismanin się więcej w Polsce nie pokazał.


Umieszczony wyżej słynny wizerunek Stańczyka, namalowany przez Matejkę, nie jest jedynym jego dziełem, które ukazuje tę postać. Błazen pojawia się także na dwóch innych obrazach wielkiego polskiego malarza: Hołd pruski oraz Zawieszenie Dzwonu Zygmunta. Jednak właśnie to pierwsze dzieło chyba najlepiej oddaje to, czego możemy się od Stańczyka dziś uczyć. Mam tu na myśli zatroskanie o własną ojczyznę. Świetnie jego postawę ukazuje niezrównany Jacek Kaczmarski w jednym ze swych utworów:
Gdybym pociągał sznury wielkich dzwonów
To bym z nich dobył najwyższego tonu
I biłbym biłbym na trwogę
A dzwoneczkami na błazeńskiej czapce
Swój kaduceusz mając za doradcę
Kogóż przestrzec ja mogę

Mało kto zna pełny tytuł słynnego obrazu Matejki, który brzmi: Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony wobec straconego Smoleńska. Smoleńsk został Polsce odbity przez Rosję w 1514 roku, zaś sam błazen nie uczestniczy w zorganizowanej przez królową zabawie, ale martwi się o przyszłość kraju, a jego twarz wyraża niepokój. Pamiętajmy też, w jakich czasach żył sam Matejko i kim był - a był patriotą, uczestnikiem powstania styczniowego (choć ze względu na zdrowie nie walczył w nim z bronią w ręku), w czasach, gdy Polski na mapie nie było.

Takiej postawy Stańczyka - zatroskanej o losy Polski, życzę wszystkim Czytelnikom. Bądźmy patriotami i troszczmy się o nasz kraj. Wszyscy, którzy przez wieki oddawali za Polskę życie, robili to także dla nas. Ginąc, myśleli o przyszłych pokoleniach. Czy przyszłe pokolenia żyjąc, pamiętają o nich?

Na koniec dwa cytaty:
Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć (wyryte na ścianie Pawiaka)

Żadne obce państwo nie martwi się o to, czy Polacy będą żyli lepiej, czy nie. O to musi się martwić państwo Polskie, a żeby ono miało skuteczną możliwość o nas zadbać, to my się musimy o nie martwić (R. Ziemkiewicz)

Pozdrawiam,
BK.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawy artykuł, tylko ciekawi mnie skąd bierzecie takie informacje? Chyba nie z encyklopedii!?

Anonimowy pisze...

W jednym z wielu dworskich (konnych) polowań uczestniczyła ciężarna królowa Bona z małżonkiem królem Zygmuntem. Na rozkaz króla wypuszczono niedźwiedzia z klatki i myśliwi z dostojnych rodów rozpoczęli zmagania i popisy. Rozjuszony niedźwiedź, nie szanując powagi urzędu, rzucił się w kierunku królowej. Częściowo udało się uniknąć tragedii, ale królowa, spadając z konia, doznała urazu ciąży, zakończonego poronieniem i śmiercią potomka.
Rozgniewany i rozżalony król, warknął do Stańczyka:
- poczynałeś jak rycerz, a umykałeś jak błazen ! ….na co Stańczyk miał odpowiedzieć:
- większym błaznem jest ten, kto mając niedźwiedzia w klatce, wypuszcza go na własną zgubę….

Prześlij komentarz

 
◄Design by Pocket Distributed by Deluxe Templates