wtorek, 3 stycznia 2012

Wojtek

wtorek, 3 stycznia 2012
Dzieci, które kochają Kubusia Puchatka, dałyby im wszystko, ale po lesie chodzi myśliwy i celuje z fuzji między tych dwoje małych oczu.
Zbigniew Herbert - Niedźwiedzie
Wszyscy znamy Kubusia Puchatka, a kto zna Wojtka? Ten dzielny niedźwiedź, choć niedługo minie 50 lat od jego śmierci, nadal jest bardzo popularny w Wielkiej Brytanii. Na Wyspach powstały na jego cześć tablice pamiątkowe, pomniki, a nawet piosenka. W Polsce tymczasem mało kto słyszał o szeregowcu Armii gen. Andersa, który brał udział w bitwie pod Monte Cassino.

O tzw. Armii Andersa wspominałem w notce o generale (część I, część II). W trakcie jej drogi z Iranu do Palestyny, polscy żołnie
rze natknęli się na młodego chłopca z malutkim niedźwiadkiem, bardzo wygłodzonym i osłabionym. Postanowili go odkupić za kilka konserw. Szybko pomogli mu dojść do siebie, karmiąc go skondensowanym mlekiem.

Niedźwiadek stał się ulubieńcem żołnierzy, którzy nazwali go Wojtek. Wstąpił do armii i służył w 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii. Młody szeregowiec szybko zintegrował się z kolegami z wojska, a szczególnie polubił kaprala Piotra Prendysza, do którego przytulał się nawet w nocy (pomimo tego, że miał wydzielone swoje miejsce na spanie).

Żołnierski wikt sprawił, że Wojtek bardzo szybko urósł, osiągając prawie 2 metry wzrostu i 250 kg wagi. Uwielbiał wszelkie słodkości - owoce, słodkie syropy, marmoladę, miód, a za dobre zachowanie otrzymywał piwo i papierosy (które zamiast palić - zjadał i popijał piwem).

Uwielbiał zapasy z żołnierzami, czasem nawet trzema czy czterema jednocześnie, które zazwyczaj kończyły się jego zwycięstwem, choć zdarzało się, że dawał kolegom wygrać. Był łagodnym zwierzęciem, bardzo ufnym wobec ludzi. Wielką frajdę sprawiały mu podróże na ciężarówkach.

W 1944 roku jego kompanię czekał wreszcie chrzest bojowy w prawdziwej wojnie - brała udział w bitwie pod Monte Cassino.
Wojtek jak na żołnierza przystało pomógł kolegom najlepiej jak potrafił - nosił ciężkie skrzynie z amunicją. Jego wkład był na tyle ważny, że koledzy umieścili jego sylwetkę w herbie jednostki. Wojtek otrzymał w wojsku stopień kaprala.

Po wojnie z oczywistych względów nie było możliwości przyjazdu do P
olski, więc niedźwiedź trafił, tak jak wielu jego kolegów z armii, na emigrację w Wielkiej Brytanii. Zaopiekowało się nim zoo w Edynburgu, gdzie stał się prawdziwą gwiazdą. Odwiedzały go tłumy, a jego dawni koledzy z 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, nie zwracając uwagi na panujące w zoo zakazy, czasami przeskakiwali barierki, by się z nim spotkać.

Wojtek zmarł 2 grudnia 1963 roku w Szkocji. Miał 22 lata.



BK

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
◄Design by Pocket Distributed by Deluxe Templates