
Nasz bohater naukę w „Reju” rozpoczął 1 września 1980 roku. Był uczniem uprzejmym i inteligentnym, jednak ze względu na zły stan zdrowia – dręczyła go astma – zmuszony był powtarzać pierwszą klasę. Jak się później okazało, to właśnie astma przyczyniła się do jeszcze większego zawikłania sprawy śmierci Emila.
Barchański
był wśród licealistów postacią dosyć popularną. Sympatię wśród klasy zaskarbił
sobie talentem negocjatora, który przydawał się, gdy trzeba było porozmawiać z
nauczycielem o zmianie terminu kartkówki czy sprawdzianu.
Jego
zainteresowania były dosyć rozległe: grał na gitarze, pisał wiersze, rysował,
występował w szkolnych przedstawieniach, stworzył (wraz z kolegami) Kabaret
Polityczny. Był także redaktorem gazetki uczniowskiej pt. Kabel. Tu ciekawostka: czasopismem bardzo szybko zainteresował się
Urząd Bezpieczeństwa, Emil więc został zmuszony do zniszczenia 55 sztuk
nakładu. Kolejne numery Kabla oczywiście
już się nigdy nie pojawiły.
Także
podczas nauki w liceum wykształcił w sobie potrzebę walki z systemem
komunistycznym. Duży wpływ na młodego patriotę miała jego wychowawczyni, prof.
Zofia Bujalska. Razem z kolegami z klasy, Leszkiem Czajkowskim i Grzegorzem
Gątrowskim, zorganizowali akcję „Pod but!”. Podczas jednej z lekcji
przysposobienia obronnego, na oczach nauczycielki, potargali i podeptali Żołnierza Wolności – jedną z ówczesnych
gazet propagandowych. Trafili na „dywanik” dyrektora, zostali zawieszeni na
pewien czas w prawach ucznia, mimo że groziło im nawet wyrzucenie ze szkoły.

Jakiś czas
później kolega z konspiracji, Szymon Pochwalski, poprosił go o pomoc w
drukowaniu ulotek krytykujących rząd komunistyczny. Możliwe, że była to
broszura Adama Michnika. W trakcie pracy nad materiałami, do tajnej drukarni
dostała się SB. Koledzy zostali aresztowani i przesłuchiwani, przy czym
traktowano ich dosyć brutalnie. W
Ośrodku dla Młodocianych Przestępców Barchańskiego znalazła prof. Bujalska. Po
sprawie w sądzie Emila z powrotem przyjęto do szkoły, jednak już nigdy nie
stanął w jej progach.
Barchański
zaginął na początku czerwca 1982 roku. Trzy dni po zniknięciu chłopca jego
ciało wyłowiono z Wisły. Ostatnią osobą, która miała kontakt z Emilem, był jego
kolega, Hubert Iwanowski. Opowiedział on dwie różne historie. Według pierwszej,
Emil po prostu postanowił popływać w Wiśle i podczas kąpieli przepłynął na
drugi brzeg rzeki, gdzie czekali na niego jacyś ludzie. Z racji tego, że Emil
długo nie wracał, Hubert odniósł ubrania kolegi jego matce. Według drugiej
wersji, chłopcy spacerowali brzegiem rzeki, a towarzyszył im pies Emila. W
pewnym momencie pies wpadł do Wisły, a Emil wskoczył na głęboką wodę, by go
uratować.
Obie
historie wydają się naciągane z kilku powodów:
- z powodu
astmy Emil nie lubił wody, a nawet się jej bał. Dziwnie brzmi więc wiadomość o
tym, że zdecydował się na kąpiel w miejscu niestrzeżonym i że przepłynął całą
szerokość rzeki, co dla astmatyka byłoby trudnym wyzwaniem;
-
podejrzanie brzmi również teza o tym, że spotkał się z nieznajomymi ludźmi w
centrum miasta, będąc ubranym jedynie w kąpielówki;
- psem Emila
był wyżeł, zwierzę, które dobrze pływa, więc rzeka nie porwałaby go tak łatwo;
- Iwanowski
(według swojej historii) nie próbował więc ratować tonącego kolegi, a o całym
zajściu powiedział dopiero po odnalezieniu zwłok Barchańskiego;
- na ciele
chłopca odnaleziono obrażenia, które, według lekarzy, zadano mu zanim utonął.
Sprawę
śmierci Emila Barchańskiego potraktowano w końcu jako nieszczęśliwy wypadek. W
1989 roku badała ją komisja J. M. Rokity zajmująca się ofiarami stanu
wojennego, jednak śledztwo, z braku dowodów, umorzono.
JP
5 komentarze:
Czy to ten sam Leszek Czajkowski, który jest nazywany dziś bardem polskiej prawicy?
Świetny artykuł, poproszę o więcej takich ;)
publi ,kujem
Proszę o natychmiastowy kontakt mailowy na adres, który podałem w wysłanym do autorów mailu. To nieprawdopodobne jak można aż tak fałszować fakty.
Hubert Iwanowski
Ciekawie jaka naprawdę to była sprawa.
Prześlij komentarz